|
|
godz: 11:06 data: 2010.04.9 Here & now
kolejna kobieta po niej trzy książki i pusty kubek po soku może trochę cieplejsze powietrze w pokoju wygnieciona wersalka stosy słów w gardle na końcu języka
a za oknem wciąż pada deszcz
Komentuj(5)
godz: 16:08 data: 2008.09.10 Szukając prawdziwej prawdy...

Leczmy się z bajek
Ołowianych żołnierzyków
Szczęścia na patyku
Złotych ludzi
Manny z nieba
Z mocy marzeń
Z pragnień przemian
Z pluszowych myśli
Z tego co się przyśni
Z mężczyzn ze stali
Z różowych krain
Z czystych umysłów
I pięknych przysłów
Leczmy się
Z miłości po grób...
Do broni, marsz na Montmartre
Komentuj(18)
godz: 01:02 data: 2008.08.17 Głębokość chwili...
Gdy strasznie ciemno, a głosów i słów próżno szukać wśród bladych ech... nie mów nic.
Pamiętaj...
Dziś Słońce wschodzi o 5:23. Masz 14 godzin i 33 minuty, by pokazać je komuś wyjątkowemu. Nie strać ani minuty. ANI MINUTY!
Może to będę ja...
Komentuj(12)
godz: 18:52 data: 2008.06.6 Podróż do wnętrza siebie...
 Chłopcu
jazz w głowie, spływa po skroni, jazz to tu, to tam w uszach mu dzwoni.
Muzykę kocha, z muzyką się żeni. Uwielbia podróże, małe i duże,
zwłaszcza te duże, pod wpływem chwili. Ma sentyment do dworców,
kolei... Z tych uwielbia pociągi, pociągi i ludzi... tysiące par oczu,
a każde inne, inne sekrety skrywa. Lubi podróże przed siebie, bez celu
albo z celem bliżej nieznanym. I powroty... ach nie, powrotów zbyt
często nie lubi. Z Cohenem śpiewa po cichu, wieczornie i koniecznie we
dwoje, bo Potwór Miłości wszak potworem bywa, lecz niezbyt skutecznie.
Z rzeczy pięknych chłopca zachwyca jeszcze jedno zjawisko, choć
wymienione na końcu, niewykluczone że najważniejsze. O teatrze mowa.
Teatr, gra, aktor, choć znał te słowa, praktycznie od dziecka, o ich
magii się dopiero przekonał, gdy pierwszy raz poczuł na skórze ich
brzmienie. I jak widać, to miłość wzajemna i trwała, skoro do dziś tak
dech w piersi zapiera i ciągle zachwyca, choć tyle przetrwała...
Lubi
szeptem rozmawiać, czytać z nocnymi markami, a latem po zmierzchu
chadzać po polnych drogach, idąc za gwiazdami. Latem też kocha wyprawy
samotne wgłąb dziczy, z lornetką na ramieniu i zachwytem na twarzy.
Któż znajdzie tam chłopca, pod drzewem pośrodku pola szczerego? Czy na
skraju lasu, wśród traw uśmiechniętego? Ma słabość do kobiecych ramion, ach... i oczu, głębokich kobiecych oczu.. oj tak... A pisze... jak pewna poetka, "z powodu nieumiejętności mówienia o życiu wprost."
Komentuj(35)
godz: 00:41 data: 2008.05.25 nokturnologia, nokturnogloria...
Myślisz, że gdy myśli nam się ktoś, kogo nie ma już na tym świecie, ktoś bardzo nam bliski, to oznacza, że ten ktoś akurat do nas mówi albo gładzi nas po twarzy?/"zapiski uchołaza". pod wpływem filmowania nocnego/
Komentuj(25)
godz: 17:47 data: 2008.05.5 Pod spuszczonymi powiekami...
Tam gdzie słońce zachodzi najciszej... Gdzie dzień kończy swój bieg... Gdzie wpleceni w trawę, między ciszę a ciszę, tulą się miękko, i ogień, i cień. Gdzie stokrotki kwitną wspomnieniami i bielą, a niebo marszczy chmurzaste brwi... Pod niebem, wczorajszą niedzielą, spokojnie wśród bladych leży chwil... ciało. Chłopiec. Śni o dłoni. Jeszcze oddycha.
Komentuj(10)
godz: 01:21 data: 2008.02.9 Wszystko za ciepła garść... :(
Wdzierasz
mi się ukradkiem dniami, nocami, przez okno wlatujesz, uchylonymi
drzwiami, pokój zapełniasz, pachniesz mi latem i tańcząc ze światem,
malujesz mi powieki czerwienią, i budzisz... i mnie. i ciszę. i noc
uśpioną. Muskasz za uchem... wędrujesz po torsie palcami, wkradasz się
z wiosną, błądząc po szyi ustami... Mówiłaś koniec - a jesteś,
całujesz. Mówiłaś odejdź - a oczom moim zmęczonym nie wierzysz i
wdzierasz mi się ukradkiem, dniami, nocami, przed wszystkie zmysły, bez
litości i karmisz wspomnieniami, zabraniając płakać.
A ja umieram... bezsennie...
W ciemności szukam Twych ciepłych muśnięć, po omacku, z wyciągniętymi rękoma szepczę słowa, które znasz tylko Ty... wołam...
Komentuj(38)
godz: 00:52 data: 2007.11.19 Z palcem na ustach...

Nie
chcesz wiedzieć co w mojej głowie... wiruje, wiruje wciąż.... Nie
chcesz, nie chciej, nie dzisiaj, nie tu... Nie chcesz słuchać snów
moich wrzasków, myśli niebyłych zmęczony szum... Na przestrzał mnie
przewiej, przez serce, przez skronie, świstem oczyść... i tylko bądź, po prostu bądź..... Aniołem moim, uśmiechem swoim, szczęściem naszym
okradzionym z nóg... Nie chcesz wiedzieć, co w mojej głowie, nie
chcesz... Zamknij oczy, śpij...
[Z pamiętnika dnia złotego]
Jedną nogą trzymał się ziemi, drugą już dawno stąpał po niebie... Serce
wyrywające się z piersi i oczy zasnute szczęściem. Ostatnie żywe
promienie i złoty, złoty dzień... Tego dnia książę nie mógł przeżyć
zwyczajnie, nie mógł go przesnuć przez palce i zapomnieć jak poranny
lekki wiatr... Ostatnimi złotymi promieniami w tym roku chłopiec
cieszył się cały dzień... od świtu po zmierzch, od uśmiechu po uśmiech,
od lewego po prawy kącik czyichś ust... Magnetyczne szczęście ukradkiem
czmychało między konarami drzew. Ach... niezgaszone uśmiechy...
wciągnięte na maszt... I krok za krokiem rozkołysany cień snuł się
wesoło po brukowym morzu...... Znikając co chwilę pod płaszczem Boga...
Znikając co chwilę w bezpiecznym śnie...
Komentuj(28)
godz: 07:22 data: 2007.07.26
Zawalił Ci się kiedyś cały świat? ? ?
Komentuj(96)
godz: 12:58 data: 2007.07.18 Kumbaya, kumbaya...

Choć ciągle ucieka i zmienia swój bieg, kiedyś mnie nawiedzi, przeczuwam to w niespełnionych snach. Mówię mu codziennie, żeby przyszło, spadło z nieba w pochmurny dzień. Widocznie moją drogą jest czekanie. Ale żeby czekać, nie trzeba stawać w miejscu. Więc prę do przodu, w duchu podśpiewując: "Kumbaya moje szczęście, kumbaya..." W dzienniku zmian pojawiło się kilka nowych zapisków. Ktoś zranił, ale nie cierpię już tyle po zadanym bólu. Tak, każdy kiedyś się uodparnia bardziej lub mniej. Problem tylko w tym, że uodpornienie prowadzi do znieczulicy. A przecież nie chcę zimna w moim sercu. Czy istnieje tutaj mniejsze zło?...
Gdzie się podział książę? czy opuścił świat? Gdzie go szukać trzeba? czy zostawił jakiś znak? Może zgubił się w zieleni drzew szumiących za latem... Może zmalowało go słońce i przepadł w bezcień na wieczność... To całkiem możliwe, wszak zawsze miał niezwykłą słabość do ciepłych promieni... Tylko jakiś powiew wiatru, w tajemnicy szepnął raz do ucha, że chłopiec w odpoczynku szuka zgubionego ducha. Widziany był ostatnio na starym kamieniu za dworem. Coś skrzętnie notował. Ale czy wrócił już na dobre?... Nie pytajcie, przecież tak naprawdę chłopca nigdy tu nie było. A jeśli był, to tylko w Waszych snach łaknących sielskiej krainy... I w snach tych pozostanie, nigdzie się nie wybiera. Przeżywał tylko ciężkie chwile, które samemu przetrwać trudno. Może kiedyś zrozumie, że i to miało swój sens. Tymczasem chowa te myśli przed wyobraźnią, jeszcze dla nich zbyt wczesna pora... Książę doświadcza na własnym sercu, że anioły nisko nad ziemią latają... I nie zawsze szukać nam ich trzeba unosząc głowę wysoko, sięgając nieba. Czy istnieje coś cudowniejszego od uśmiechu anioła w słoneczny dzień, koralowego uśmiechu różowych ust?.... Tak, książę też tak uważa...
Komentuj(46)
Info: - Design by miszehu - Picture by wawa
|
|
 O mnieŻył kiedyś niepoprawny marzyciel. Nadwrażliwy był ponad wszystkich. Lubił słuchać dźwięków spokojnych i wznosić swym piórem budowle niezmierzone...
Strona główna
Mur przyjaźni
Księga gości
Archiwum
O mnie
Galeria
Wiersze
Widzi mi się...
• beata pawlikowska
Przystanek Oliwkowo na końcu świata...
• cynamonowo
Puszka z herbatą niedomknięta i nogi zwisające z kanapy nad ranem...
eBlog
• anatheme
Wędruje przez życie. Ma zamiar kiedyś dojść do szczęścia...
• jejmość filozofka
Wsłuchaj się w brzmienie słów pisanych ręką Filozoszki... Jej filozoficzne poletko...
• myśli zamyślone
Chcesz pobłądzić w Jej myślach? Tylko się nie zgub...
• sad green eyes
Piękne zielone oczy, ale czy smutne? Raczej nie...
• spacer w chmurach
Chmurowa Panienka na emigracji...
Diary.pl
• adam
Blog Adama
• ania
Blog Ani
• cichociemna
Blog Cichociemnej
• miszehu
Mój stary, poczciwy blog
• petitecaroline
Blog Karoliny
• pustka
Blog Pustki
• secrets of darkness
Blog Secrets of darkness
Ciekawe
• nienarodzone aniołki
Mamusiu, czemu tak boli...?
• nienarodzone
Dzieci nam giną...
• opowiadania jacka
Świetne opowiadania pisane przez Jacka Getnera

Archiwum
2012 Styczeń 2011 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2010 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2009 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2007 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń
|
|